Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

Zupełnie jakby szedł pod powierzchnią morza i oddychał wodą. Być może to tłumaczyło, dlaczego widoczność wokoło była tak ograniczona, dlaczego tak wiele było tu cieni, a niebo skrywało zasłoną strop „jaskini”. Elryk wsunął miecz do pochwy; nie widział w pobliżu żadnego niebezpieczeństwa. Odwrócił się powoli, próbując określić swe położenie. Przypuszczalnie po stronie, którą uznał za wschód wznosiło się postrzępione pasmo gór, a na zachodzie rósł las. Bez słońca, gwiazd czy księżyca trudno było oszacować odległość czy kierunek. Elryk stał na skalistej równinie, nad którą gwizdał zimny wiatr, szarpiąc połami jego płaszcza, jakby chciał mu go odebrać. Około stu kroków od niego rosło kilka zbitych w kępę, skarłowaciałych i bezlistnych drzew. Jedynie one i wznosząca się za nimi wysoka skała o trudnych do określenia kształtach ożywiały krajobraz ponurej równiny. Ten świat zdawał się być pozbawiony wszelkich oznak życia, jakby walczyły tu niegdyś Prawo i Chaos i zmagając się, zniszczyły wszystko.

(Reklama: )