Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

Czy wiele jest płaszczyzn takich jak ta? zastanawiał się Elryk. Na chwilę owładnęły nim straszliwe przeczucia losów jego bogatego świata. Zaraz jednak odsunął od siebie te myśli i ruszył szybkim krokiem w stronę samotnej skały. Minął kępę drzew. Przechodząc obok jednego z nich, dotknął brzegiem płaszcza kruchej gałęzi i złamał ją. Natychmiast rozsypała się w proch, który wiatr poniósł dalej. Zbliżył się do skały. Naraz usłyszał jakiś dźwięk. Zdawał się dochodzić właśnie z niej. Zwolnił kroku i położył dłoń na rękojeści miecza. Cichy, rytmiczny odgłos nie milkł. Wpatrzył się w skałę poprzez mrok, próbując zlokalizować źródło tych odgłosów. Nagle dźwięk się urwał i po chwili zastąpił go inny, przypominający odgłos szamotania się, po którym rozległy się miękkie stąpania. Potem nastąpiła cisza. Elryk cofnął się o krok i wyciągnął z pochwy miecz Aubeca. Pierwszy dźwięk brzmiał jak oddech śpiącego człowieka, drugi jakby ktoś przebudził się i gotował do ataku bądź obrony. Nazywam się Elryk z Melniboné! Jestem tu obcy odezwał się Elryk. Zaśpiewała cięciwa łuku i obok jego hełmu śmignęła strzała.

(Reklama: )