Elryk rzucił się w bok, szukając osłony, ale jedynym miejscem, gdzie mógł się ukryć, była skała, za którą czaił się łucznik. Teraz dobiegły go stamtąd słowa wypowiedziane mocnym, ponurym głosem. Nie uczyniłem tego, by cię skrzywdzić, ale po to, by zademonstrować moją zręczność, gdybyś chciał skrzywdzić mnie. Pełno w tym świecie demonów, a ty, białolicy, wyglądasz jak najgroźniejszy z nich. Jestem śmiertelnikiem powiedział Elryk. Wyprostował się. Pomyślał, że jeśli już musi umrzeć, to lepiej zrobić to z godnością. Mówiłeś o Melniboné. Słyszałem o tym miejscu. To wyspa demonów. Niewiele więc wiesz o Melniboné. Jestem śmiertelny, tak jak cały mój lud. Jedynie głupiec może myśleć, że jesteśmy demonami. Nie jestem głupcem, przyjacielu. Jestem Wojownikiem Kapłanem z Phum. Pochodzę z tej kasty i dziedziczę całą jej wiedzę. Aż do tej pory moimi opiekunami byli sami Władcy Chaosu. Nie chciałem jednak im służyć i wypędzili mnie na tę płaszczyznę. Może ten sam los przypadł i tobie, białolicy? Wszak lud Melniboné służy Władcom Chaosu?

(Reklama: )
