Nie ma takich. Och, gdybym mógł przywołać teraz niektóre z tych, co mi służą! Swoją moc wyczerpałem jednak otwierając Wrota Cienia. Powinienem był przewidzieć... Och, Elryku! Zniszczę cię, gdy runiczne miecze będą już należeć do mnie! Nagle Yyrkoon zmarszczył brwi. Ale w jaki sposób Elryk mógł się przygotować? Który z demonów? Chyba że przywołał samego Ariocha. Ale przecież on nie ma takiej mocy, by wezwać Ariocha! Ja tego nie potrafiłem... Wówczas, jakby w odpowiedzi na swoje słowa, usłyszał pieśń wojenną Elryka, dobiegającą z pobliskich ulic. Usłyszał zawartą w niej odpowiedź na jego pytanie. Arioch! Arioch! Krew i dusze dla mego pana Ariocha! Muszę zdobyć runiczne miecze. Muszę przejść przez Wrota Cienia. Tam wciąż mam sprzymierzeńców nadprzyrodzonych sprzymierzeńców! Jeśli będzie trzeba, rozprawią się z Elrykiem. Potrzebuję jednak czasu... mamrotał Yyrkoon, krążąc po pokoju. Valharik nadal obserwował walkę. Podchodzą coraz bliżej powiedział. Cymoril uśmiechnęła się: Słyszysz, Yyrkoonie? I któż jest teraz głupcem? Elryk czy ty? Bądź cicho! Myślę, myślę...

(Reklama: )
